Trudna decyzja? Napisz list do siebie, zanim ją podejmiesz

4 min czytania

Ilustracja do wpisu: Trudna decyzja? Napisz list do siebie, zanim ją podejmiesz

Są decyzje, które podejmuje się w trzy sekundy. Pizza czy sushi. (Sushi, oczywiście, ale nie o tym dzisiaj.)

I są takie, które siedzą w głowie tygodniami. Zmienić pracę czy zostać. Przeprowadzić się czy nie. Wejść w coś nowego czy dalej robić to, co znam. Takie decyzje mają paskudną właściwość: przeżuwa się je na długo przed tym, jak się zapadną, i jeszcze długo po.

Na to „po” mam prosty sposób. Ale najpierw dwa narzędzia na „przed”.

Zasada 10-10-10

Wymyśliła ją dziennikarka Suzy Welch i jest tak prosta, że aż głupio. Przy każdej opcji zadajesz sobie trzy pytania:

  1. Co poczuję za 10 minut po tej decyzji?
  2. Co poczuję za 10 miesięcy?
  3. A za 10 lat?

Zwykle wychodzi coś ciekawego. Za 10 minut prawie każda odważna decyzja wydaje się koszmarem (stres, rozmowa z szefem, mina mamy). Za 10 lat ta sama decyzja często wygląda zupełnie inaczej. Strach mieszka w pierwszym pytaniu, sens raczej w trzecim.

Pre-mortem, czyli sekcja zwłok przed śmiercią

Brzmi makabrycznie, ale działa. Technikę opisał psycholog Gary Klein. Wyobrażasz sobie, że minął rok i Twoja decyzja okazała się totalną klapą. Nie zastanawiasz się, czy się nie uda. Zakładasz, że się nie udało, i piszesz: dlaczego?

Nagle głowa, która przed chwilą widziała tylko różowe chmurki albo tylko czarne scenariusze, zaczyna wymieniać konkrety. „Bo nie sprawdziłem, ile naprawdę zarobię.” „Bo nikomu nie powiedziałam, że potrzebuję pomocy.” Każdy taki punkt to coś, co możesz zabezpieczyć jeszcze dziś.

List, który wróci po decyzji

Teraz najważniejsze. Kiedy już zdecydujesz, albo jeszcze przed tym, napisz do siebie list. Opisz w nim:

  • co wybierasz i dlaczego, tymi słowami, jakimi myślisz o tym dziś;
  • czego się boisz w tej decyzji;
  • co wiesz, a czego nie wiesz, w chwili wyboru;
  • jak poznasz, że to była dobra decyzja, i po czym poznasz, że czas coś zmienić.

Wybierz wysyłkę za pół roku. Po co? Bo za pół roku będziesz już wiedzieć więcej i bardzo łatwo będzie Ci siebie osądzić. „Jak mogłem tego nie widzieć?” Otóż mogłeś, bo tego jeszcze nie było. List przypomni Ci, z jaką wiedzą i z jakimi powodami decydowałeś lub decydowałaś. To uczciwszy sędzia niż pamięć, która lubi dopisywać historię od tyłu.

Jak to wygląda w praktyce?

Przykład (zmyślony): Kasia waha się, czy rzucić etat i pójść na swoje. Robi 10-10-10: za 10 minut przerażenie, za 10 miesięcy pewnie ciężko z pieniędzmi, ale może dumna, za 10 lat żal, że nie spróbowała. Robi pre-mortem: „nie wypaliło, bo nie miałam poduszki finansowej i po trzech miesiącach musiałam wracać”. Więc najpierw odkłada na pół roku życia, potem składa wypowiedzenie. Do listu wpisuje: „Jeśli w maju nie będę miała trzech stałych klientów, szukam pracy na pół etatu i nie traktuję tego jak porażki”.

W maju list wraca. I niezależnie od tego, jak wyszło, Kasia ma przed sobą jasny plan, który sama ułożyła, kiedy jeszcze miała spokojną głowę.

Czy można podjąć decyzję bez żalu?

Raczej nie. Prawie każda ważna decyzja oznacza, że z czegoś rezygnujesz, więc trochę żalu po drodze jest normalne. Da się za to podjąć decyzję, której nie będziesz sobie wyrzucać, bo wiesz, że zrobiłeś lub zrobiłaś, co mogłeś, z tym, co wtedy wiedziałeś lub wiedziałaś. Właśnie po to jest ten list.

Jeśli decyzja dotyczy pracy, zanim napiszesz list, zrób krótki test Czy zmienić pracę?. Jeśli bardziej ogólnie nie wiesz, w którą stronę iść, pomoże Nie wiem, czego chcę od życia.

Na marginesie

Największą ulgę po trudnej decyzji przynosi często nie sama decyzja, tylko moment, w którym przestaje się do niej wracać myślami. List do siebie trochę ten moment przyspiesza: wszystko, co było do przemyślenia, jest już zapisane.

Zobacz też

Odpowiedz sobie w liście

Odpowiedz sobie, nie nam. Napisz list do siebie - wróci do Ciebie mailem za kilka miesięcy.

List prowadzony kosztuje 9,99 zł. Wyniki testu zapisujemy bez imienia i adresu e-mail, żeby porównywać je z innymi, a to, co napiszesz w liście, zostaje w Twojej przeglądarce.

Pytania na start
  1. Jaką decyzję teraz podejmuję i dlaczego właśnie teraz?
  2. Czego najbardziej się boję w każdej z opcji?
  3. Po czym za pół roku poznam, że to była dobra decyzja?


Szkic zapisuje się na tym urządzeniu. 0 / 10 000 znaków

Kiedy list ma wrócić?


Co znaczy „anonimowa”? Nie zapisujemy Twojego adresu e-mail ani dokładnej daty, tylko miesiąc i rok. Treści listu nie zmieniamy, z jednym wyjątkiem: adresy e-mail i numery telefonów wpisane w list wycinamy automatycznie. Imiona, miejsca i inne szczegóły, które sam(a) wpiszesz, zostają w kopii.

Za chwilę dostaniesz maila z linkiem. List zaklejamy dopiero, gdy go klikniesz - zajrzyj też do spamu.

Za darmo. List i adres e-mail przechowujemy zaszyfrowane, a po wysłaniu listu usuwamy je z bazy. Bez zgody na kopię nikt nie czyta Twojego listu. Szczegóły w polityce prywatności.

Oskar Mizieliński

Oskar. Nie jestem trenerem motywacyjnym, coachem ani psychologiem. Znacznie lepiej wychodzi mi słuchanie historii niż ich opowiadanie (choć ostatnio idzie mi to coraz lepiej): dopytuję, nie oceniam, pomagam uporządkować myśli i mam nadzieję, że to Ci jakoś pomoże.PS. Napisałem też książkę Historia z Pewnego Liceum, w której bohater pisze list do siebie.

Przeczytaj też