Kalendarz adwentowy z czekoladkami ma jedną wadę: po 24 dniach zostaje z niego karton i lekkie wyrzuty sumienia. (No dobra, czasem karton i duże wyrzuty, zależy, czy zjadło się okienka na zapas.)
Proponuję wersję bez cukru. Za każdym okienkiem jest jedno pytanie do siebie. Pięć minut dziennie, kartka albo notatka w telefonie, i tyle. Po 24 dniach masz w ręku coś znacznie ciekawszego niż pusty karton: zapis tego, jak naprawdę wyglądał Twój rok.
Jak to działa?
- Codziennie jedno pytanie. Najlepiej wieczorem, kiedy dzień już Cię wypuścił.
- Odpowiadaj krótko. Trzy zdania wystarczą. To nie wypracowanie na ocenę.
- Nie nadrabiaj na siłę. Zapomniałeś lub zapomniałaś? Weź dwa okienka jednego dnia. Świat się nie zawali, Mikołaj też nie.
- W Wigilię przeczytaj wszystko i napisz z tego list do siebie, który wróci za rok.
24 pytania na grudzień
Tydzień 1: co się wydarzyło
- Jakie trzy słowa najlepiej opisują ten rok?
- Co było najlepszym dniem tego roku i czemu akurat ten?
- Co się wydarzyło, choć wcale tego nie planowałem lub nie planowałam?
- Czego się w tym roku bałem lub bałam, a i tak to zrobiłem lub zrobiłam?
- Jaką decyzję z tego roku podjąłbym lub podjęłabym jeszcze raz?
- A jaką chętnie bym cofnął lub cofnęła?
Tydzień 2: ludzie
- Kto był dla mnie w tym roku najważniejszy?
- Z kim się zbliżyłem lub zbliżyłam, a z kim rozjechaliśmy się po cichu?
- Komu jestem winien lub winna podziękowanie, którego nie powiedziałem lub nie powiedziałam?
- Kto mnie w tym roku czegoś nauczył, nawet jeśli o tym nie wie?
- Z kim chcę spędzać więcej czasu w przyszłym roku?
- Jaką rozmowę odkładam od miesięcy?
Tydzień 3: ja
- Z czego jestem dumny lub dumna, choć nikt tego nie zauważył?
- Kiedy w tym roku czułem lub czułam się najbardziej sobą?
- Co mnie najczęściej męczyło i czy dało się tego uniknąć?
- Jaki nawyk mi służył, a jaki po cichu mnie zjadał?
- Czego się o sobie dowiedziałem lub dowiedziałam?
- Co mogę sobie wybaczyć, zanim zacznie się nowy rok?
Tydzień 4: dalej
- Czego chcę więcej, a czego mniej?
- Z czego zrezygnuję, żeby zrobić miejsce na to, co ważne?
- Jaki jeden cel na przyszły rok naprawdę jest mój, a nie „bo wypada”?
- Jak chcę się czuć w grudniu przyszłego roku?
- Co mogę zrobić w styczniu, w pierwszym tygodniu, żeby ruszyć?
- Wigilia: co chcę sobie powiedzieć, kiedy przeczytam to za rok?
W Wigilię: list do siebie
Ostatnie okienko jest największe. Weź odpowiedzi z całego miesiąca i wybierz z nich pięć zdań, które najbardziej Cię ruszyły. Przepisz je do listu do siebie, dopisz, czego sobie życzysz, i ustaw wysyłkę „Za rok”. Wtedy w kolejny grudzień dostaniesz najdziwniejszy prezent świąteczny w swoim życiu: list od siebie sprzed roku. (Gwarantuję, że nikt Ci go nie zepsuje, bo nikt go nie czyta.)
Pełniejszą wersję takiego podsumowania, z oceną sześciu obszarów życia, znajdziesz w poradniku Podsumowanie roku: 36 pytań do siebie. A jeśli wolisz pisać ręcznie, przyda się dziennik wdzięczności do druku.
Czy to nie za dużo jak na grudzień?
Grudzień jest zwariowany, wiem. Prezenty, firmowe wigilie, sprzątanie, „musimy się spotkać przed świętami”. Właśnie dlatego to działa: pięć minut dziennie to jedyny moment, w którym nikt niczego od Ciebie nie chce. Jeśli jakiś dzień wypadnie, trudno. Lepsze 15 odpowiedzi niż zero.
Na marginesie
Najciekawsze odpowiedzi rzadko padają przy pytaniach o wielkie sprawy. Częściej przy tych drobnych, jak „kto mnie czegoś nauczył, nawet jeśli o tym nie wie”. Tam zwykle siedzą ludzie, o których w ciągu roku nikt nie pamięta.




