Co wspólnego ma ze sobą miłość i siłownia?

3 min czytania

para sport siłownia schody

Leci mi dopiero czwarta dekada życia i nie wiem jak to było kiedyś.

Nie wiem też (i nie chcę zgadywać) jak to będzie za 50 lat.

Natomiast wiem jak to wygląda teraz – najchętniej sięgamy po rzeczy, które dają uczucie spełnienia natychmiast.

Tu i teraz.

Nawet jesteśmy w stanie ponieść spore koszty – wysiłek, czas, pieniądze – tylko, żeby efekty mieć już!

Jak to ma być dopiero za kilka tygodni, miesięcy, a nie daj Boże lat – to traci swoją atrakcyjność.

Najczęściej brakuje nam cierpliwości, zapału i konsekwencji.

Swoją drogą, jeżeli można by handlować tymi „cechami” to sprzedawałyby się jak lody naturalne w lato, przy 30stu stopniach.

Sam wykupiłbym pół Allegro i Aliexpress, jeżeli chodzi o cierpliwość.

Wracając do pytania z tytułu – miłość i siłownia – żadnych z tych rzeczy nie da się mieć/zdobyć z dnia na dzień.

No dobra, są teraz programy typu ślub od pierwszego wejrzenia, love Island, a siłownie można sobie kupić – ale nie bądźmy tacy dosłowni – wiesz co mam na myśli.

I nie chodzi tylko o siłownie, może to być jakiekolwiek hobby.

Siłownia – cierpliwość i konsekwencja

Jak idziemy na siłownie, to zazwyczaj chcemy zrzucić trochę wagi, zrobić rzeźbę, czuć się lepiej.

No i idziesz na pierwszy trening, po nim patrzysz w lustro i co widzisz?

Nic.

Idziesz na drugi, trzeci, czwarty trening i co widzisz?

Dalej nic.

I teraz, albo odpuszczasz – no bo nie widać rezultatów, nie da się tego zmierzyć, to pewnie nie działa i po co się męczyć.

Albo wierzysz, że to co robisz ma sens. Że jeżeli będziesz to robił/a konsekwentnie, to przyjdą rezultaty.

I nie będzie jednego konkretnego dnia, o którym powiesz: „O! To ten dzień x, to w tym dniu się zmieniłem”.

Nie. To trwa, to jest proces, gdzie pojedynczy trening, wyrwany z kontekstu nie ma znaczenia.

Możesz mieć słabszy dzień, możesz się nażreć burgerów pod złotymi łukami.

Znaczenie ma to, że wracasz i wytrwale robisz te treningi. Tylko musisz być cierpliwa/y.

Podobnie jest z miłością.

Miłość – konsekwencja i cierpliwość

Zacznę od poważnego pytania:

Czy kochasz swoją drugą połówkę?

Udowodnij…

To, że raz zabrałeś ją/jego na randkę, kupiłeś super prezent na urodziny, walentynki i rocznice, nie do końca mnie przekonuje.

Ja mam analityczny umysł, potrzebowałbym równania, wskaźnika, liczby, która to potwierdzi.

Nie da się, takie coś nie istnieje (albo ja jeszcze o tym nie słyszałem).

To coś co wychodzi w czynach.

Powiedzmy, że:

– powiedziałem jej „Dzień dobry kochanie”

– przyniosłem jej kawę bez pytania

– zapytałem jak się czuję

– zrobiłem coś, żeby się uśmiechnęła

– jak miała zły dzień w pracy, to wysłuchałem uważnie i nie pisnąłem ani słowa o swoim wspaniałym dniu

I jeżeli to zrobię po prostu jeden raz, to te czynności nie mają żadnego znaczenia.

Jak będę je robił konsekwentnie, codziennie, bo mi zależy na tej osobie.

Wtedy, nabiera to mocy i znaczenia.

Jakoś tak to już jest, że rzeczy które cenimy, które naprawdę mają znaczenie – przychodzą z trudem.

Przypadek?

Nie sądzę.

To zazwyczaj ciężka wędrówka, długi proces, podczas którego potrzeba tuzina małych gestów, wyrzeczeń – i dopiero one skumulowane razem, dają rezultat i satysfakcję.

Jest coś szlachetnego w ciężkiej pracy, cierpliwości i konsekwencji.

Odpowiedz sobie w liście

Odpowiedz sobie, nie nam. Napisz list do siebie - wróci do Ciebie mailem za kilka miesięcy.

List prowadzony kosztuje 9,99 zł. Wyniki testu zapisujemy bez imienia i adresu e-mail, żeby porównywać je z innymi, a to, co napiszesz w liście, zostaje w Twojej przeglądarce.

Pytania na start
  1. W czym brakuje mi dziś cierpliwości?
  2. Co w moim związku buduję krok po kroku?
  3. Jaki jeden nawyk chcę utrzymać przez najbliższe miesiące?


Szkic zapisuje się na tym urządzeniu. 0 / 10 000 znaków

Kiedy list ma wrócić?


Co znaczy „anonimowa”? Nie zapisujemy Twojego adresu e-mail ani dokładnej daty, tylko miesiąc i rok. Treści listu nie zmieniamy, z jednym wyjątkiem: adresy e-mail i numery telefonów wpisane w list wycinamy automatycznie. Imiona, miejsca i inne szczegóły, które sam(a) wpiszesz, zostają w kopii.

Za chwilę dostaniesz maila z linkiem. List zaklejamy dopiero, gdy go klikniesz - zajrzyj też do spamu.

Za darmo. List i adres e-mail przechowujemy zaszyfrowane, a po wysłaniu listu usuwamy je z bazy. Bez zgody na kopię nikt nie czyta Twojego listu. Szczegóły w polityce prywatności.

Oskar Mizieliński

Oskar. Nie jestem trenerem motywacyjnym, coachem ani psychologiem. Znacznie lepiej wychodzi mi słuchanie historii niż ich opowiadanie (choć ostatnio idzie mi to coraz lepiej): dopytuję, nie oceniam, pomagam uporządkować myśli i mam nadzieję, że to Ci jakoś pomoże.PS. Napisałem też książkę Historia z Pewnego Liceum, w której bohater pisze list do siebie.

Przeczytaj też