Możesz mieć rację albo być skutecznym. Co wybierasz?

5 min czytania

karteczka wybierz sam

Czy zdarzyło Ci się kiedyś być świadkiem dyskusji, w której jedna ze stron używała dobrych, mocnych i logicznych argumentów, jednak „ni hu hu”, nie potrafiła przekonać drugiej osoby? Noooo, czasami tak się dzieje.

Przyczyny mogą być dwie:

(Pssst. zakładam, że obie strony są „zdrowo” myślące)

  1. Osoby są w różnym stopniu poinformowane. Po prostu jedna ze stron nie ma wszystkich informacji przydatnych do analizy danej sytuacji (występuje rzadziej);
  2. Jedna z osób reaguje zbyt emocjonalnie np. bierze argumenty personalnie i odczytuje je jako atak na siebie (znacznie częściej się zdarza).

Był sobie taki amerykański prawnik Gerald Leonard Spence (właściwie dalej żyje w 2021 roku, z tym że nie jest już aktywnym zawodowo prawnikiem) - Wikipedia mówi, że nigdy w swojej karierze (ponad czterdziestoletniej) nie przegrał sprawy karnej, czy to jako oskarżyciel czy jako obrońca.

Gerald powiedział kiedyś takie oto zdanie: „Nigdy nie wygrasz kłótni emocjonalnej, logiką” (tylko on powiedział to po angielsku). Jak wyrzucimy z cytatu słowo „nigdy” to w pełni się zgadzam. Można by też dywagować nad tym co znaczy wygrać kłótnie, zostawmy to na inną okazję.

Kiedy bycie racjonalnym jest irracjonalne?

W dyskusji, w której druga osoba reaguje emocjonalnie i logiczne argumenty zupełnie nie działają, bycie racjonalnym jest irracjonalne (bycie racjonalnym - polega na logicznym, właściwym wnioskowaniu i uzasadnianiu).

W takiej sytuacji dobrze jest jak najszybciej wychwycić, że „nie ma fal” (pozdrawiam serdecznie Dawida) i schować swoje logiczne argumenty do kieszeni. To co ja robię jako następny krok, to przełączam się w tryb uważności/słuchania.

W praktyce sprowadza się to do świadomej zmiany myślenia z : „ale ona/on jest astronomicznie tępa/tępy skoro tego nie rozumie, nie ma co dyskutować”, na myślenie: „ok, musi być jakiś element, którego brakuje w mojej układance, spróbuję go odkryć”.

W każdej rozmowie przekazujemy informacje nie tylko przez dosłowne znaczenie wypowiadanych słów, właściwie znacznie ważniejsze jest to w jaki sposób je wypowiadamy. Ja sobie wyróżniam takie 4 kanały, z których często korzystamy: (btw. Czy to brzmi już jak nudny wykład?)

1. Werbalny - dosłowne znaczenie słów, które wypowiadasz;
2. Logiczny - sens tego co miałeś na myśli (chciałeś przekazać);
3. Nie-werbalny - sposób w jaki to powiedziałeś (niezależnie od tego co powiedziałeś);
4. Emocjonalny - to co druga osoba ODEBRAŁA, że powiedziałeś i jak się po tym POCZUŁA.

O ile pierwsze dwa są w 100% zależne od nas i gdyby tylko one zostały, to można byłoby z każdym rozmawiać w ten sam sposób. Natomiast te dwa ostatnie punkty mocno komplikują sprawę. Jak „wymasterujesz” pierwsze dwa, to niewątpliwe bardzo często będziesz miał rację. Żeby być skutecznym musisz do tego dodać (3) i (4) - zwracać uwagę na to w jaki sposób mówisz i jak się z tym czuje Twój rozmówca.

Niski poziom inteligencji emocjonalnej - to tak jak byś słyszał tylko połowę rozmowy

Spróbuje tutaj podać dwa przykłady:

1. Wyobraźmy sobie dość młody związek - on i ona. Normalny poniedziałkowy wieczór, siedzą sobie w domu i on nagle mówi:

On: „Wiesz co, umawiam się z X,Y,Z na sobotni wieczór, na jakieś %% i wspominanie starych czasów”.

Mówi to tak jak zwykle, dość prosta komunikacja.
Znacznie ważniejsze od tego co powiedział, jest to co ona USŁYSZAŁA i jak się z tym POCZUŁA


A co ona słyszy? - „Co za palant! Mówiłam mu w tamtym tygodniu, i przypominałam jeszcze wczoraj, że w ten weekend przyjeżdża do nas X,Y i cały weekend będziemy zajęci…”


„… ale nie powiem mu nic, bo jesteśmy krótko i jeszcze pomyśli sobie że…”


Przez brak pewnych informacji, dla niego informacja, którą chce przekazać jest dość prosta i logiczna, dla niej to sprawa emocjonalna.

Druga sytuacja:

2. Jest sobie szef Jan i pracownik Kamil. Jest środa. Szef zaprasza Kamila na spotkanie w środku dnia.

Szefo: „Rozmawiałem z firmą X i ten projekt co dla nich robimy, to obiecałem im dostarczyć do końca tygodnia, bo X,Y,Z” - i wszystkie argumenty jak najbardziej mają sens, problem w tym, że obecnie nie mają żadnego znaczenia, przez to co myśli Kamil.

A Kamil myśli: „No co za dzban! Mówiłem w tamtym tygodniu, że potrzebuje wolnego w czwartek i piątek. Zresztą musi o tym wiedzieć, bo pewnie dostał maila z prośbą o zatwierdzenie urlopu. Gamoń pewnie się mści za tą sytuację z poniedziałku. Ale dobra, będę cicho, nie ciągnę tej wojny, bo jeszcze mnie zwolni”.

Szef Jan może podawać niezliczone super logiczne argumenty za swoją decyzją, problem w tym, że żaden nie dotrze do Kamila.

I tutaj mamy do czynienia z tą wyświechtaną inteligencją emocjonalną (EQ) - jeżeli szybko zauważasz sygnały i dobrze odnajdujesz się we wszystkich 4 kanałach komunikacji to masz wysoki poziom EQ. (sorry za to wyrażenie, rzygam frazą „inteligencja emocjonalna”, dla mnie nabrała mocno negatywnego wydźwięku przez zbyt częste i niewłaściwe używanie w korpo świecie. Stosuje, bo nie mam zamiennika).

Jeżeli Twój poziom EQ nie jest tak wysoki jak Twój poziom inteligencji (IQ), to z dużym prawdopodobieństwem korzystasz tylko z dwóch pierwszych kanałów komunikacji. Dużo ciężej jest być skutecznym „słysząc” tylko połowę przekazywanych wiadomości.

Jeżeli masz problem w odnalezieniu się w polityce wewnątrz Twojej organizacji…

Jeżeli „technicznie” jesteś dobry w tym co robisz, robisz bezbłędną robotę, a jednak awanse Cię omijają…

Jeżeli odczuwasz frustracje, bo ludzie wokół Ciebie wydają się być nielogiczni, jednak udaje im się osiągnąć więcej niż Tobie…

Spora szansa, że to problemy w inteligencji emocjonalnej. Zresztą, nic nie zaszkodzi chwile nad nią się zastanowić.

A więc, jakbyś musiał wybrać tylko jedno - wolisz mieć rację czy być skutecznym?

Jeśli stoisz przed trudnym wyborem, przeczytaj też: Trudna decyzja? Napisz list do siebie, zanim ją podejmiesz.

Odpowiedz sobie w liście

Odpowiedz sobie, nie nam. Napisz list do siebie - wróci do Ciebie mailem za kilka miesięcy.

List prowadzony kosztuje 19,90 zł. Wyniki testu zapisujemy bez imienia i adresu e-mail, żeby porównywać je z innymi, a to, co napiszesz w liście, zostaje w Twojej przeglądarce.

Pytania na start
  1. W jakim sporze chcę mieć rację, a co naprawdę chcę osiągnąć?
  2. Kiedy ostatnio emocje wygrały u mnie z argumentami?
  3. Jak chcę rozmawiać, gdy następnym razem się nie zgodzimy?
Piszę

Szkic zapisuje się na tym urządzeniu. 0 / 10 000 znaków

Wolisz odpowiadać na pytania, zamiast pisać od zera?

Kiedy list ma wrócić?


Za chwilę dostaniesz maila z linkiem. List zaklejamy dopiero, gdy go klikniesz - zajrzyj też do spamu.

Za darmo. List i adres e-mail przechowujemy zaszyfrowane, a po wysłaniu listu usuwamy je z bazy. Nikt nie czyta Twojego listu. Szczegóły w polityce prywatności.

Oskar Mizieliński

Oskar. Nie jestem trenerem motywacyjnym, coachem ani psychologiem. Znacznie lepiej wychodzi mi słuchanie historii niż ich opowiadanie (choć ostatnio idzie mi to coraz lepiej): dopytuję, nie oceniam, pomagam uporządkować myśli i mam nadzieję, że to Ci jakoś pomoże.PS. Napisałem też książkę Historia z Pewnego Liceum, w której bohater pisze list do siebie.

Przeczytaj też